tel. 511 074 393 Milanówek
Home    Prawie blog:   Follow the art    Okres Biały    Brry Art Photography    Zwierzaki z Kazimierzowskiej   Camera Obscura    Portfolio:   Plener - studio    Koncerty    Przedmioty   Facebook    English

Brry Art Photography

Co robić ze zdjęciami dla których nie ma oczywistej kategorii, Portret, Architektura, itp.
Więc robimy burzę mózgów, pierwsza myśl, Konceptualne, ale jakie to poważne słowo, może Różne, Inne, lecą pomysły, jest coraz gorzej w przerwie zdesperowany robię brrrrrr, O, Gośka mówi dobre, Brrry jest idealne, wszystko można wrzucić do Brry i będzie leżało na swoim miejscu.




Z niektórych zdjęć trzeba się jakoś wytłumaczyć, napisać dlaczego.

Pani z Oponą na głowie


W 2014 roku przyjechał do Milanówka, mój ulubiony zespół z czasów młodości, Budka Suflera, płyt miałem niewiele z konieczności kilka razy dziennie Cień Wielkiej Góry odtwarzałem dla siebie i sąsiadów.

Po koncercie, analizując zdjęcia, w końcu zauważyłem kolor, grę świateł, jako najważniejszą część fotografii, muzycy uzupełniali scenę, zazdrość zmusza do pozytywnego działania, tak się zaczęły eksperymenty z filtrami domowej roboty.
Pociąłem zużyte worki po węglu, uzyskując niebieski i z drugiego ślicznie zielony , po małej adaptacji tylna lampy od samochodu dała unikatową czerwień zmieszaną z pomarańczem, w końcu odkryłem dekielki od doniczek za 5 zł, okrągłe idealnie pasują do średnicy klosza lampy.
Robert zainspirowany zabawą z filtrami, podrzucił karton folii, znacznie poszerzając kolorowe spektrum.
Jedyny problem, to za mało silnych lamp. Na tym etapie mogę malować kolorem na małą skalę.

Golden Trip


Tak jakoś wyszło, zapomnieliśmy się rozwieść, nigdy nie było czasu, w domu ciągle coś się psuło trzeba było naprawiać, budować, przeprowadzać i gdzieś tyle lat uciekło. Wypadało zapisać stan po 24 latach.

Stół może być symbolem jedności, więc widzimy elegancko ubraną parę, przynajmniej się starali, przy starym solidnym stole. Prowadzą ze sobą dialog, nie było łatwo zarejestrować „dialog”, nie mam pilota do wyzwalania migawki, wyzwalanie ustawiam na dziesięć sekund, w półmroku trzeba dobiec do stołu, usiąść i wypuścić wiązankę z „dialogiem” w tym właściwym ułamku sekundy, na zdjęciach próbnych poszły dwa papierosy. Karton z napisem Golden trip, początkowo służył do ustawienia punktu ostrości, oglądając zdjęcie testowe z naświetlenia sceny, zrozumiałem, że sam w sobie poprzez treść napisu staje się elementem uzupełniającym zdjęcie i temat.
Obraz, monidło Gośka namalowała na początku lat 90, tak wyglądała para na początku swojej drogi. Zdjęcie dostało wyróżnienie w Szerokim Kadrze, w comiesięcznym konkursie.

Stacja WKD Podkowa Leśna Główna

Koleżanka dzwoni do Gośki może weźmiesz udział w konkursie plastycznym Podkowa Leśna w tle.
Na malowanie już za późno, to ja a może zdjęcie, dzwonimy do CKIO czy można wystawić zdjęcia też, zdjęcia też. Tyle że do CKIO nie można tak sobie zanieść zdjęcia, Pani dyrektor ustawiła wysoko poprzeczkę, pierwszy pomysł, skoro tematem jest miasto, zrobić serię zdjęć z fikcyjnych kamer monitorujących miasto, realizacja wymagała wczesnego wstania z łózka, latania z dużą drabiną po mieście, i ryzykowania załapania się na mandat, w końcu zdjęcia trzeba by robić ze środka drogi, na kluczowych skrzyżowaniach.
Pomysł upadł.
Więc wariant łagodniejszy konceptualny z lustrem, dzwonimy do CKIO czy można lustro, można, mamy przecież stare odziedziczone z domem owalne lustro, w ładnej rzeźbionej drewnianej ramie, idealnie pasuje do pomysłu, a skoro temat jest „Z Podkową Leśną w tle” to wystawimy samo lustro a Podkowa jakoś się w nim odbije, na wszelki wypadek, gdyby zgasili światło, co uniemożliwiło by odbicie, polecieliśmy z lustrem do Podkowy na sesję, zrobiliśmy kilkanaście ujęć miasta odbitego w lustrze, i wybrane 4 zostały dołączone jako dokumentacja z happeningu.

Ktoś kto fotografował w warunkach ulicznych w lustrze, pewnie zachodzi w głowę jakim cudem mam równo oświetloną ramę i plan, żadnym cudem, Gimpem, rama była ponownie fotografowana z indywidualnym oświetleniem, i naniesiona na zdjęcie


Miasto Śrub

Od samego początku prześladują mnie zdjęcia zrobione przez innych fotografów, lepsze, ciekawsze, intrygujące.
Mając ograniczone środki na podróżowanie, ograniczony do przestrzeni małego miasta.
Już nie chodzi o sprzęt, czy umiejętności,

to łatwo przeskoczyć, wystarczy nie robić zdjęć poza własnymi możliwościami i ciagle się uczyć.
Więc tak się wściekam, że, wszyscy mają lepiej, tylko ja taki biedny, i któregoś dnia oglądam program o fotografie ulicznym, który ukradł mi pomysł na fotografię zanim zdążyłem go wymyślić, w dodatku kilkadziesiąt lat temu. Ten fotograf wychodził na ulicę, robił 6, 9, zdjęć ludziom podobnie ubranym, mającym taką samą cechę, potem zestawiał do druku na jednym zdjęciu, i nagle każde z tych zdjęć obrzydliwie nudnych, banalnych, dostawało skrzydeł, jak po skrzynce Red Bula.
Postacie osobno nie miały żadnego znaczenia, jednak razem, dziewięć kobiet w takiej samej sukience, w różnej urodzie i wieku, coś mówiły, Pan geniusz brał darmowy banał wiadrami, zamieniał na sztukę.

Wstrząśnięty, przebudzony, nie leje żółcią, szukamy swojego banału, darmowego tworzywa.
Tak powstała seria zdjęć Miasto Śrub, z zapasów leżących w pudełkach, czekających na swój dzień, dzień nakręcenia, użyteczności.
Gdybym chciał zrobić ujęcie o tych samotnych nie nakręconych lub już rozkręconych ludziach, to pewnie po iluś tam godzinach w Warszawie coś bym miał, ale nigdy tak upiornego jak ze starych nakrętek i śrubek.
Wschód słońca robi tylna lampa od samochodu, deszcz Gośka, ciskając wodę ze lewej strony.

Połówki to mały krok dalej, w tym samym kierunku, bardziej świadomy i nawet rokujący, może zrobię całą serię, tyle możliwości, konfiguracji, mezaliansów, i kto się obrazi jak zobaczy czerwonego buraka w związku z zamorską śliczną pomarańczą.



Rybki w szklance

Seria zdjęć z rybkami w szklance, spontaniczna, całkowicie nie zamierzona. W małym oczku wodnym, żyje sobie ze 100 rybek, jesienią opadają na dno czekają kilka miesięcy aż zimny polski klimat przyniesie kilka ciepłych miesięcy. Najbardziej lubią się wygrzewać w upalne dni przy brzegu gdzie woda jest najcieplejsza.

Po kilku latach oczko straciło przejrzystość, woda zgęstniała, filtr już nie dawał rady oczyścić, wyciągnęliśmy rybki do pojemników, błoto z dna poszło użyźniać ziemię w ogrodzie. Operacja czysta woda trwała 2 dni, niestety trzy najstarsze nie odnalazły się w tymczasowych pojemnikach, umarły, zdechły, przestały oddychać na zawsze.
Co zrobić, to co każdy w tych czasach robi, fotografia, ale leżące na trawie były, smutne, brzydkie, stąd pomysł pośmiertnej aranżacji, na stole w luksusowych warunkach, w najlepszych szklankach jakie mieliśmy w domu, są piękne, upiorne i trochę tajemnicze.



Artystyczny Underground i beczka Pandory


Od jakiegoś czasu, chodziła za mną potrzeba sprawdzenia się w małej aranżacji, z punktu widzenia obiektywu standartowego, przestrzeń fotografowana jest zawsze w kształcie trapezu, rozszerzającego się w głąb kadru. W przypadku „małej aranżacji” front ok 2.5 szerokości, ściana tylnego kadru 5 do 7 metrów, i odległość pomiędzy ścianami od 3 do 6, całkiem spora przestrzeń do aranżacji.
Chodziło o zbudowanie na moment nieistniejącego pomieszczenia, i używając lamp, światłem powyciągać interesujące elementy.
Oczywiście budżet przewidziany na aranżację, jak zwykle mniej niż zero. W międzyczasie zakończył się problem z rdzewiejącą rurą od kominka, nowy murowany z solidnego szamotu zajął się odprowadzaniem spalin, a rura wylądowała na podwórku czekając na złomiarzy.
Kilka dni później, dokładając kolejne złomy, jakoś tak ujrzałem rury w nowym świetle porannego słońca, którego ostre promienie nadały im złowieszczego blasku, pomyślałem , że jeszcze zdążymy na złom, i może najpierw trzeba zdjęcie zrobić.
Zawlokłem rury na halę, klikam to pamiątkowe ujęcie, i nic na zdjęciu trzy pordzewiałe rury stojące bez sensu na środku hali, żadnej historii, magii.
Zdenerwowany poleciałem po dwie palety, i underground zaczął się samo aranżować. Przy okazji stara 50 litrowa beczka, od 6 lat stojąca pod płotem bez przeznaczenia, po dzielnym odegraniu roli Pandory weszła na stałe do naszego domu, jest w razie potrzeby stolikiem, lub dodatkowym krzesłem.
Scenę oświetlały cztery lampy, na palety, rury, stół i obraz, w lampach kierunkowe gridy, zawężające światło.
Pewnie już zdążyli przetopić rury w hucie, może kiedyś wrócą do mnie w kolejnym samochodzie.




Czterdzieści twarzy Laluni


Zanim do nas trafiła, ciężko pracowała w handlu, modzie, właściciele zmieniając branżę pozbywali się jej, za coraz niższą sumę. Lekko odrapana z lakieru, z luzami na połączeniach, w końcu wylądowała w Milanówku.
Na początku tak jak wszyscy poprzednicy chcieliśmy na niej zarobić, sprzedawać jej wizerunek w chińskich ciuchach. Szybko się okazało, że to nie takie proste, Lalunia ma kilka wad, za chudą lewą nogę, lekko skrzywiona, zawsze w tą samą stronę, tak jak zastygła na taśmie produkcyjnej.

Odnalazła się w projektach niekomercyjnych, pomaga ustawić światło, bierze udział w różnych eksperymentach fotograficznych, jej cierpliwość nie zna granic, nie narzeka, i nie wybucha płaczem, kiedy zobaczy mniej udane testowe zdjęcie.
Największa zaleta, nie jest potrzebna zgoda na publikowanie wizerunku, w dzisiejszych czasach fotografia portretowa wymaga pisemnej zgody przed publikacją, co uważam za zabijanie sztuki, nie można tak sobie na ulicy zrobić portretu, przypadkowo spotkanej osobie, interesującej twarzy, interesująca wcale nie znaczy ładna, młoda zawsze dziewiętnastoletnia ledwo po maturze.
Tak jakby się bali że ich twarz jest zwierciadłem duszy, i wstydzą się tej duszy, zmęczonej, pooranej zmarszczkami, codzienną walką o przetrwanie. Więc bez elektronicznego makijażu nie wychodzą na facebooka, nie lubią obcego aparatu fotograficznego wycelowanego w otwartą ranę.

Jeżeli już zrobię portret w miejscu publicznym, to i tak ląduje na zapasowym dysku, może kiedyś, po latach będzie można go wyciągnąć.
Lalunia z konieczności będzie się pojawiać w różnych miejscach na tej stronie, pełniąc rolę loga, znaku firmowego.

Zapraszam do galerii zdjęć Brry Art Photography......